Jakim prezesem UOKiK będzie Marek Niechciał?

Piotr Semeniuk
Dodane przez Piotr Semeniuk Czerwiec 20, 2016 20:17 Uaktualniony

Jakim prezesem UOKiK będzie Marek Niechciał?

12 maja Marek Niechciał zastąpił dotychczasowego prezesa UOKiK Adama Jassera. Niechciał kierował już Urzędem w latach 2007-2008, ostatnio pracował w biurze finansów publicznych, instytucji i regulacji Instytutu Ekonomicznego Narodowego Banku Polskiego, gdzie publikował na tematy związane m.in. z inflacją oraz innowacjami.

Problemy z konkursem

Premier Beata Szydło długo nie była w stanie wskazać kandydata na nowego szefa UOKiK. Jasser został odwołany już w styczniu 2015 r. – zimą i wiosną stary prezes uczestnicząc w branżowych wydarzeniach wielokrotnie żegnał się ze środowiskiem, podczas gdy pożegnać się na dobre nie mógł. Jasser odejść jednak musiał, bo miał metkę polityka PO (choć do partii akurat nie należał) i człowieka Jana Krzysztofa Bieleckiego. Takie CV nigdy nie zostanie zapomniane, nawet pomimo wielu pochlebnych recenzji i przyjaznego usposobienia starego prezesa. W międzyczasie kancelaria premiera ogłosiła dwa konkursy na następcę Jassera: pierwszy został unieważniony w niejasnych okolicznościach, a drugi przeciągał się wiele tygodni. Rząd miał też problem z polityką informacyjną związaną z obsadą UOKiK: podczas pierwszego konkursu podał jedynie liczbę kandydatur, które wpłynęły na dziennik podawczy przy Alejach Ujazdowskich; w drugim zwyciężył ostatecznie pewny kandydat, chociaż kancelaria premiera sugerowała niespodziankę podając do publicznej wiadomości konkurencyjne kandydatury radcy prawnego Michała Jaworskiego i byłego wiceprezesa UOKiK, Jarosława Króla.

Nowy-stary prezes

Niechciał został jednak ostatecznie prezesem UOKiK i chociaż orbituje wokół rządzącego PiS od wielu lat, do dzisiaj ma problemy z rozpoznawalnością w obozie nowej władzy. Dość wspomnieć, że podczas pierwszego posiedzenia rządu, na którym się pojawił, wielu ministrów szeptało między sobą starając się poznać tożsamość tajemniczego gościa. Anonimowość nowego prezesa Urzędu wpisuje się zresztą w pobieżne podejście PiS do polityki antymonopolowej. Partia rządząca (co można zresztą powiedzieć w tej samej mierze o jej poprzednikach z Platformy Obywatelskiej) nie dostrzega w UOKiK kluczowego urzędu mogącego pomóc rządowi w realizacji jego gospodarczej wizji. Wicepremier Mateusz Morawiecki nie znalazł czasu w ciągu przeszło miesiąca od ogłoszenia nazwisk trzech kandydatów na następcę Jassera, żeby spotkać się ze wszystkimi z nich i porozmawiać o pomysłach na rolę UOKiK (choć być może Morawiecki wiedział po prostu od początku, że prezesem zostanie Niechciał, a konkurs jest pozorowany – w takiej sytuacji ciężko stawić wicepremierowi jakikolwiek zarzut).

Czy zatem PiS zignorował UOKiK i szerzej politykę konkurencji, a nominację dla Niechciała należy po prostu traktować jak powyborczą synekurę dla zaprzyjaźnionego człowieka? Sporo argumentów przemawia jednak przeciwko powyższej tezie; o niektórych pomysłach PiS na politykę antymonopolową wspominałem już w jednym ze wcześniejszych tekstów. Nie można też zapominać, że nowy prezes posiada już doświadczenie w kierowaniu Urzędem, jest lubiany przez pracowników (za jego kadencji w UOKiK przyznano wiele podwyżek) i akurat na kilku branżach zna się całkiem nieźle (chodzi głównie o sektor bankowy, o którym – już w nowej roli – Niechciał ze zrozumieniem wypowiadał się w niedawnym wywiadzie dla PAP). Nowy prezes może więc wywrzeć na UOKiK swoje piętno, tym bardziej że, w przeciwieństwie do poprzedniej kadencji, tym razem otwiera się przed nim kilkuletnia perspektywa. Jakim więc prezesem UOKiK będzie Marek Niechciał?

Rewolucja na rynku spożywczym

W jednym z poprzednich artykułów wspominałem, że priorytetem PiS jeżeli chodzi o politykę konkurencji będzie zmiana relacji biznesowych w branży rolno-spożywczej oraz „wspieranie narodowych czempionów”. Na razie wygląda na to, że Niechciał będzie realizował przede wszystkim pierwszy z nich. Dotychczas nowy prezes współpracuje przede wszystkim nie tyle z premierem Morawieckim, co z ministrem rolnictwa, Krzysztofem Jurgielem. Ten drugi w zeszłym w zeszłym tygodniu „sprezentował” Niechciałowi projekt długo oczekiwanej ustawy przeciwko nieuczciwym praktykom rynkowym (ostatecznie pokazany opinii publicznej 14 czerwca). Projekt zawiera generalny „zakaz nieuczciwego wykorzystywania przewagi kontraktowej” w umowach nabycia produktów rolno-spożywczych. Upoważnia też prezesa UOKiK do egzekwowania tego zakazu i nakładania kar do 3 proc. rocznych obrotów przedsiębiorstwa. To nowość w polskim prawie: do tej pory Urząd mógł przeciwdziałać jednostronnym praktykom biznesowym tylko wówczas, gdy prowadziły do naruszenia „zbiorowych interesów konsumentów” albo gdy dopuszczali się ich monopoliści. Nieoficjalnie wiadomo, że ustawa ma służyć przede wszystkim zmianie pozycji negocjacyjnej drobnych lokalnych dostawców wobec sieci wielkopowierzchniowych oraz dużych hurtowników (takich jak grupa Eurocash). UOKiK ma np. pilnować, żeby te ostatnie rzadziej dyskryminowały drobnych producentów żywności i nie pobierały od nich tzw. opłat półkowych (lub innych podobnych).

Niechciał chce poza tym znaczącego usprawnienia i nowych laboratoriów dla podległej UOKiK Inspekcji Handlowej, która, poprzez zespolenie z wojewodami, jest jednak w praktyce bardziej zależna od nich niż Urzędu – to wojewodowie ustalają budżet regionalnych oddziałów inspekcji. Nowy szef UOKiK jest za to gotów zrezygnować z rolno-spożywczej części inspekcji i tu akurat zgadza się z ministrem Jurgielem, który chce ową część połączyć z podległym ministerstwu zdrowia sanepidem oraz służbami kontrolnymi resortu rolnictwa, tak żeby stworzyć nową superinspekcję żywnościową. Choć więc interesy i pomysły Niechciała oraz Jurgiela mogą się w pewnym momencie znaleźć na kursie kolizyjnym, w pierwszych tygodniach zdają się oni spójnie kooperować w celu wpłynięcia na rynek rolno-spożywczy.

Nieustające dylematy: kartele, kary i pomysły na reformę Urzędu

Działalność UOKiK nie ogranicza się jednak do handlu żywnością i nowy prezes bardzo szybko będzie musiał się zająć kilkoma palącymi sprawami, a także zapoznać zainteresowanych ze swoimi poglądami na tradycyjne antymonopolowe zagadnienia takie jak rola Urzędu przy wykrywaniu karteli, jego podejście do wertykalnych porozumień cenowych, polityka karania, czy wewnętrzna organizacja UOKiK.

Na razie wiadomo, że Niechciałowi chodzi po głowie zagadnienie tzw. sygnalistów – to osoby, które będąc członkami danej organizacji (np. przedsiębiorstwa lub firmy prawniczej), wiedzą o istnieniu kartelu, ale prawo nie gwarantuje im odpowiedniej ochrony i zachęt, żeby podzielić się tą wiedza z organami antymonopolowymi (sygnalistami nie są co do zasady osoby, które obejmuje instytucja tzw. leniency). Niechciał rozważa np. przyznawanie tym osobom specjalnej „renty”. Wypracowanie odpowiednich rozwiązań prawnych dotyczących osób „sygnalizujących” UOKiK istnienie karteli jest ambitnym zadaniem, a jego doprowadzenie do końca mogłoby się okazać sporym sukcesem tym bardziej, że pomysł nie jest niewykonalny (podobne rozwiązania funkcjonują już np. w Tajwanie). Niechciał pochlebnie wypowiadał się też o możliwości nakładania przez UOKiK kar pieniężnych na osoby fizyczne zarządzające firmami (Urząd ma taką kompetencję od ponad 1,5 roku, ale do tej pory nie zdecydował się na nałożenie ani jednej kary na menedżera). Można zatem domniemywać, że – przynajmniej w pewnym zakresie – kary na osoby fizyczne mogą zastąpić te dla spółek.

Jeżeli zaś chodzi o wewnętrzne funkcjonowanie Urzędu, nowy prezes nie postanowił do tej pory jednoznacznie, w jakim zakresie ma zamiar utrzymać reformę organizacyjną UOKiK wdrożoną przez Adama Jassera. Jej głównymi elementami było zwiększenie nadzoru Warszawy nad regionalnymi delegaturami poprzez utworzenie zcentralizowanego „komitetu ewaluacyjnego”, zwiększenie gwarancji procesowych w postępowaniu przed Urzędem (UOKiK przed wydaniem ostatecznej decyzji w sprawach antymonopolowych i konsumenckich udostępnia przedsiębiorcom „szczegółowe uzasadnienie zarzutów”, tak aby mogli się z nim zapoznać i przedstawić kontrargumenty), a także powołanie tzw. Rady Doradczej. Można zgadywać, że niektóre zmiany wprowadzone przez Jassera zostaną złagodzone, szczególnie tam, gdzie zbyt pachną „korporacyjnym” stylem zarządzania (vide: komitet ewaluacyjny). Z drugiej strony Niechciał dostrzega problem niespójności orzeczniczej pomiędzy delegaturami (np. na rynku usług komunalnych) i nie odrzuca a priori koncepcji Rady Doradczej, choć jej skład osobowy ulegnie zapewne zmianie, bo niektórzy doradcy kojarzą się nowemu prezesowi z poprzednią ekipą polityczną (np. dr Jakub Borowski, członek rady gospodarczej przy Donaldzie Tusku). A propos polityki kadrowej, Niechciał poszuka zapewne zastępcy dla obecnej wiceprezes Bernadety Kasztelan-Świetlik (potrwa to jednak do kilku miesięcy), za to wszystko wskazuje na to, że w Urzędzie ostanie się druga z wiceprezesów, Dorota Karczewska (to Niechciał uczynił ją niegdyś szefem delegatury UOKiK w Bydgoszczy).

Nord Stream, Uber i Fakro

Prawdziwym wyzwaniem dla nowego prezesa UOKiK będą jednak konkretne sprawy, które już teraz znalazły się na jego biurku lub niedługo tam wylądują.

W pierwszej kolejności Marek Niechciał będzie musiał podjąć decyzję w sprawie utworzenia (przez spółki takie jak Gazprom, Shell i E.ON) joint venture budującego rurociąg Nord Stream II. Transakcja została notyfikowana do UOKiK pod koniec 2015 r., i to z niejasnych powodów, bo raczej na pewno udałoby się tutaj w świetle przepisów antymonopolowych uzasadnić brak zgłoszenia (rodzice joint venture nie wytłumaczyli, na podstawie jakich przepisów zdecydowali się na notyfikację fuzji do UOKiK; możliwe, że doszło do nieporozumienia pomiędzy wynajętymi prawnikami, a paliwowymi specami od public relations). W każdym razie UOKiK ma w teorii możliwość zablokowania budowy gazociągu, co jest oczywiście zgodne z politycznymi deklaracjami obecnej ekipy rządzącej. Problem jednak w tym, że rury na gazociąg są już odlane, a partnerzy Nord Stream II kontynuują proces inwestycyjny jak gdyby nigdy nic od polskiego urzędu w tej sprawie nie zależało. I rzeczywiście, dla wykonania ewentualnego zakazu fuzji w praktyce, UOKiK musiałby przekonać Dyrekcję Generalną ds. Konkurencji Komisji Europejskiej, a do tego potrzebna mu wiarygodna teoria tzw. antymonopolowej szkody, która musi obronić się merytorycznie w gabinecie komisarz Margrethe Vestager. Argumenty o groźbie wykluczenia z rynku środkowoeuropejskich pośredników gazowych mogą Niechciałowi zatem nie wystarczyć.

Na prezesa UOKiK czekają też decyzje w sprawach kilku innych fuzji, które potencjalnie mogą powodować antymonopolowe problemy. Pierwszą z nich jest już zgłoszone do UOKiK połączenie Famuru i Kopeksu („megafuzja” na polskim rynku producentów maszyn górniczych). Wspomniana transakcja wpisuje się jednak akurat w „Plan Morawieckiego” (i, promowany w nim, słynny projekt „Polski Kombajn Górniczy”), a Kopeks jest w dramatycznej sytuacji, więc do fuzji dojdzie raczej bez większych komplikacji. Ciekawsza będzie postawa nowego prezesa wobec innej transakcji, której przeprowadzeniem zainteresowany jest wicepremier ds. rozwoju, czyli przejęcia przez PKO BP kontroli nad bankiem Reiffeisen Polbank (o ile do niego dojdzie). Polski sektor bankowy jest co prawda w miarę konkurencyjny ale fuzja może budzić wątpliwości pod kątem konkurencji na kilku rynkach produktowych (głównie kredytów dla małych i średnich przedsiębiorstw).

Kolejną sprawą z kategorii drażliwych jest dla Niechciała kazus amerykańskiego koncernu Uber, na którego masowo skarżą się polscy taksówkarze. Zdaniem jego krytyków, konsumenci przewozowych usług Ubera mylnie zakładają, że odpowiedzialność za nienależyte wykonanie usługi spoczywa na koncernie, podczas gdy w rzeczywistości odpowiada za nie kierowca. Taksówkarze twierdzą też, że ceny pobierane przez Ubera nie zawsze pokrywają koszty amortyzacji i użytkowania samochodu, co utrudnia im konkurencję. W maju 2016 r. UOKiK opublikował co prawda stanowisko, zgodnie z którym działalność Ubera „pozytywnie wpływa na konsumentów i konkurencję”, nowy prezes może jednak zmienić pogląd swojego poprzednika, tym bardziej, że taksówkarze zdają się mieć sojusznika po stronie odpowiedzialnego w rządzie za transport wiceministra Jerzego Szmita (z drugiej strony nieoficjalnie wiadomo, że po stronie Ubera wypowiada się wicepremier Jarosław Gowin).

I wreszcie Fakro. Produkująca okna dachowe spółka z Nowego Sącza konsekwentnie jest wspominana przez Mateusza Morawieckiego (ostatnio w zeszłym tygodniu w Sopocie podczas Europejskiego Kongresu Finansowego) jako przykład nieskuteczności europejskiej polityki antymonopolowej, która uniemożliwia rzekomo polskim firmom zagraniczną ekspansję. Polacy uważają, że ich duński konkurent Velux blokuje Fakro dostęp do rynków w Niemczech i we Francji, w których firma z Nowego Sącza ma tylko kilka procent udziału. Jednym z zarzutów jest drapieżnictwo cenowe: Velux ma wybiórczo obniżać ceny poniżej kosztów, subsydiując to wysokimi marżami na innych rynkach. Polska spółka zarzuca też Veluksowi stosowanie nielegalnych rabatów lojalnościowych dla dystrybutorów i gorsze traktowanie tych, którzy współpracują z Fakro, a także wprowadzenie na rynek tańszej marki „walczącej”, która ma uderzyć w Polaków. Sprawa Fakro toczy się przed Komisją Europejską od kilku dobrych lat, nic jednak nie zapowiada na razie, że Bruksela dokona ingerencji w politykę handlową Veluksa lub nałoży na Duńczyków jakąkolwiek karę. Fakro stara się więc zainteresować sprawą UOKiK. W Polsce Velux ustępuje Fakro udziałami rynkowymi, dlatego Urząd nie ma raczej podstaw do zastosowania ustawy o ochronie konkurencji. Prawo unijne zezwala jednak krajowym organom antymonopolowym na prowadzenie spraw na podstawie przepisów unijnych – gdyby UOKiK skorzystał z takiej możliwości, musiałby zbadać działalność Veluksa w całej Europie. Interwencja w sporze Fakro/Velux wymagałaby po stronie UOKiK przeprowadzenia skomplikowanego międzynarodowego postępowania dowodowego, argumentacji opartej na prawie unijnym oraz zaangażowania znacznych zasobów kadrowych (prawnicy spierają się też, czy UOKiK miałby prawo wyliczyć karę w odniesieniu do przychodów grupy Velux w całej Europie, czy tylko jej polskiej spółki-córki), co czyni ją nie tak znowu bardzo prawdopodobną. Możliwe jednak, że presja ze strony resortu rozwoju przekona Niechciała do działania, co byłoby zapewne sukcesem z punktu widzenia priorytetów gospodarczych rządu PiS (uosobionych szczególnie w premierze Morawieckim).

Na następcę Jassera spadnie ponadto gros innych ciekawych spraw, których z braku miejsca nie sposób tu opisać. Kilka przykładowych haseł można jednak rzucić: polisolokaty, kredyty frankowe, regulacja reklamy suplementów diety, groźba skoordynowanego przerzucania na konsumentów podatku bankowego i sklepowego, fuzje na rynku spożywczym z udziałem grupy Eurocash, polityki handlowe flagowych monopolistów: PGNiG i PKP Cargo oraz wiele wiele innych. Niechciała czeka również rola głównego eksperta od pomocy publicznej (a tej rząd PiS zamierza udzielać o wiele hojniej niż poprzednicy) oraz osoby odpowiedzialnej za implementację legislacyjnych nowinek mających usprawnić ochronę konsumentów (ustawa już uchwalona) oraz pomóc w sądowym dochodzeniu rekompensaty za szkody wywołane przez antykonkurencyjną działalność (ustawa przygotowywana we współpracy z resortem sprawiedliwości).

Zamiast podsumowania

Marek Niechciał ma więc przed sobą wiele zadań, wyzwań i problemów. Z drugiej strony dysponuje też sporą swobodą, bo – jak wspomniałem wcześniej – polityka antymonopolowa nie jest priorytetem nowej ekipy rządowej (czytaj też: owa ekipa może nie uświadamiać sobie w pełni roli i możliwości oddziaływania na gospodarkę za pomocą tej polityki). Zatem, powodzenia!

Piotr Semeniuk
Dodane przez Piotr Semeniuk Czerwiec 20, 2016 20:17 Uaktualniony
Napisz komentarz

1 Komentarz

  1. Stanisław Onaczyszyn Lipiec 12, 17:37

    Na pewno od strony merytorycznej Marek Niechciał jest dobrym wyborem. Moim zdaniem problemem są małe uprawnienia prezeza UOKiK. Może należało by to zmienić?

    Odpowiedz na ten komentarz
Zobacz komentarze

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Wymagane pola oznaczone są*

Wydarzenia

No events found