Sprawa Gazpromu wkracza w decydujące fazy

Piotr Semeniuk
Dodane przez Piotr Semeniuk Styczeń 20, 2014 13:22

Sprawa Gazpromu wkracza w decydujące fazy

Miniony tydzień nie był najlepszy dla rosyjskiego gazowego giganta. Komisarz Unii Europejskiej ds. Konkurencji Joaquin Almunia ogłosił, że dotychczasowe rozmowy z firmą kierowaną przez Aleksieja Millera nie odniosły skutku i że Komisja rozpoczęła przygotowywanie formalnej listy zarzutów (ang. statement of objections) przeciwko Gazpromowi. Ucięte zostały zatem (przynajmniej na chwilę) spekulacje, że Komisja zmierza do ugodowego rozwiązania sprawy Gazpromu (analogicznie do sprawy Google). W gronie klientów Gazpromu, którzy tracą najwięcej jest również polskie PGNiG. Zgodnie z raportem NIK-u z października 2013, Polska (a dokładniej PGNiG) płaci Gazpromowi za gaz najwięcej w całej Europie.

Antymonopolowa saga przeciwko Gazpromowi rozpoczęła się we wrześniu 2012 r., kiedy to Komisja Europejska wszczęła postępowanie o domniemane naruszenie przez Gazprom europejskiego prawa konkurencji (a dokładniej art. 102 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej) polegające na podziale rynku europejskiego na różne państwa i narzucaniu monopolistycznych cen dostawcom w Europie wschodniej i środkowej.

Poza rzecz jasna niezmiernie frapującym aspektem politycznym całej sprawy, sprawa Gazpromu jest również więcej niż ciekawa dla praktyków i teoretyków prawa konkurencji. Podstawą prawną dla Komisji jest, jak wspomniano wyżej, art. 102 TFUE mówiący o tzw. nadużyciu pozycji dominującej, czyli o praktyce „unilateralnej” (postępowaniu jednego, samodzielnego przedsiębiorcy, w przeciwieństwie do art. 101 TFUE mówiącego o zakazie pewnych typów „multilateralnych” porozumień). Sam już fakt, że sprawa dotyczy art. 102 TFUE jest rzadkością – udowodnienie ewentualnej sprzeczności zachowania unilateralnego z prawem konkurencji jest o wiele bardziej sporne i skomplikowane, dlatego, że zakaz unilateralnych zachowań jest częściej niż w wypadku porozumień postrzegany jako niesłuszna ingerencja prawa konkurencji w działalność gospodarczą.

To jednak nie wszystko. Niedozwolone praktyki unilateralne (czyli nadużywanie pozycji dominującej) dzielą się (podobnie zresztą jak porozumienia) na tzw. praktyki „wykluczające” (ang. exclusionary practises) oraz tzw. praktyki eksploatacyjne (ang. exploitative practises).

Ten pierwszy rodzaj spraw, polegający na zarzucie wykluczania konkurentów z rynku niedozwolonymi metodami, obserwujemy w wykonaniu Komisji Europejskiej od czasu do czasu (popularne są np. sprawy tzw. nożyc cenowych, ang. margin squeeze lub sprawy drapieżnictwa cenowego, ang. predatory pricing).

Drugi rodzaj spraw (praktyki eksploatacyjne) w wykonaniu unilateralnym to już zupełny rarytas. Zarzut unilateralnej praktyki eksploatacyjnej to w gruncie rzeczy trywialny zarzut, że ceny pobierane przez przedsiębiorcę (i tylko przez niego, a nie w wyniku kartelu, czy porozumienia) są za wysokie. Co prawda zarzut taki ma uzasadnienie z punktu widzenia mikroekonomii (pobieranie renty monopolowej prowadzi do suboptymalnej alokacji dóbr), jednak organy konkurencji na całym świecie są niezwykle wstrzemięźliwe we wszczynaniu spraw zarzucających przedsiębiorcom pobieranie wygórowanych cen. Sprawa Gazpromu jest właśnie tego typu sprawą (unilateralnego, eksploatacyjnego naruszenia unijnego prawa konkurencji).

Zobaczymy więc, jak saga potoczy się dalej, a ja postaram się monitorować kolejne kroki Komisji.

Piotr Semeniuk
Dodane przez Piotr Semeniuk Styczeń 20, 2014 13:22
Napisz komentarz

Brak komentarzy

Co o tym myślisz?

Bądź pierwszą osobą która doda komentarz do artykułu.

Napisz komentarz
Zobacz komentarze

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Wymagane pola oznaczone są*

Wydarzenia

No events found