Krytycznie o decyzji UOKiK w sprawie „mobilnego kartelu”

admin
Dodane przez admin Listopad 23, 2011 17:03

Krytycznie o decyzji UOKiK w sprawie „mobilnego kartelu”

Wspaniałym przykładem jak szkodliwe potrafi być w praktyce prawo antymonopolowe jest upubliczniona dziś w błysku fleszy decyzja Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nakładająca 113 mln złotych kary na czterech operatorów telekomunikacyjnych – Polkomtel, PTC, PTK Centertel oraz P4. Na ironię zakrawa, że dziś polscy urzędnicy wiedzą lepiej od przedsiębiorców, kiedy powinno się wprowadzać na rynek nowe produkty, tak samo jak urzędnicy amerykańscy jeszcze w latach siedemdziesiątych byli przekonani, że wprowadzanie nowych produktów to marnotrawstwo i celowe ograniczanie konkurencji (np. głośna sprawa producentów płatków śniadaniowych z 1972 r.). Nie twierdzę, że wspomniana decyzja jest niezgodna z dominującą interpretacją prawa i orzecznictwem. Jest ona jedynie niezgodna z promowaniem konkurencji i dobrobytu konsumentów, a to powinno dać nam do myślenia.

Nie wchodząc nadmiernie w szczegóły, Prezes UOKiK uznał, że czterech operatorów dogadało się między sobą, by nie wprowadzić na rynek nowego produktu – telewizji mobilnej w standardzie DVB-H, czyli takiej, którą oglądać można by na specjalnych telefonach komórkowych. Zdaniem Prezesa, konsumenci ponieśli przez to ogromną stratę, gdyż nie mogą – na wzór mieszkańców Japonii czy Korei – oddawać się rozkoszom oglądania ulubionych programów telewizyjnych w parku, na ulicy, czy w autobusie.

Operatorzy próbowali się bronić argumentując, że w czasie recesji gospodarczej DVB-H jest projektem nieopłacalnym na co wskazują doświadczenia innych krajów europejskich. Dlatego też nie miało dla nich ekonomicznego sensu, by angażować się w DVB-H i to jeszcze na niekorzystnych – w ich ocenie – warunkach narzuconych przez zwycięzcę konkursu na państwowy monopol na częstotliwości – spółkę Info-TV-FM z Zamościa.

Urzędnicy pozostali niewzruszeni. Jeśli każdemu z operatorów indywidualnie nie opłacało się wejście w DVB-H, to po co dogadywali się między sobą, by nie wprowadzać tego produktu? W dodatku, sami operatorzy zapewniali jeszcze niedawno Prezesa UOKiK, że telewizja mobilna jest „naturalną usługą dodaną telefonii ruchomej”. Jak słusznie zauważyli urzędnicy, rzekome porozumienie konkurentów czemuś musiało służyć. Jedną z tych funkcji mogło być zmniejszenie ryzyka, że jeden z operatorów jednak zdecyduje się zainwestować w DVB-H i wtedy pozostali będą musieli za jego przykładem zaangażować się w ten rynek. Ważne przy tym jest, że „spóźnialscy” mogli by stracić część klientów.

Wydawać się może, że wnioski, które z powyższego wyciągnął UOKiK są właściwe. Tak jednak nie jest. Decyzja Prezesa UOKiK opiera się na założeniu, że urzędnik może wiedzieć lepiej od przedsiębiorcy, kiedy temu przedsiębiorcy opłaca się wejść na rynek z nowym produktem. Kwestia rzekomego kartelu jest tu w istocie elementem przygodnym.

Bez wysiłku można podać całkowicie niewinne uzasadnienie rzekomej zmowy czterech operatorów. Biorąc pod uwagę niepewność związaną z rynkiem DVB-H (jak pokazują przykłady europejskie), operatorzy byli gotowi na niego wejść jedynie na wystarczająco korzystnych warunkach, które zapewnić miało im wygranie konkursu na częstotliwości przez powołane przez nich konsorcjum. Operatorzy konkurs przegrali i – zgodnie z przewidywaniami – otrzymali od Info-TV-FM ofertę, która z punktu widzenia ich oceny ryzyka była nieopłacalna. Cały czas istniało jednak ryzyko, że jeden z nich się wyłamie i mimo ryzyka zdecyduje się na przyjęcie oferty Info-TV-FM. Pozostali byliby wtedy pod presją i musieliby podjąć decyzję albo o pójściu w ślad tego operatora albo o wstrzymaniu się z działaniem w nadziei na ekonomiczne fiasko jego inwestycji. Dlatego też racjonalne mogło być wymienianie się informacjami między operatorami o ich stosunku do oferty Info-TV-FM oraz koordynowanie działań.

Gdyby wejście na rynek DVB-H było rzeczywiście opłacalne, to nie można mieć złudzeń: na pewno któryś z operatorów by się wyłamał. Kartele są z natury niestabilne. Powodzenie ewentualnej zmowy operatorów jest dowodem na to, że w ich ocenie DVB-H na dzisiejszych warunkach to marnotrawstwo zasobów, które przecież mają alternatywne zastosowania. Takim zastosowaniem jest np. polepszanie oferty w ich podstawowej działalności, czyli telefonii komórkowej.

I to jest istota problemu – urzędnikom wydaje się, że wiedzą lepiej, jak przedsiębiorcy powinni alokować zasoby. Dzięki obecnemu kształtowi prawa antymonopolowego urzędnicy nie muszą nawet udowadniać, że działanie przedsiębiorcy było nieracjonalne i realnie zaszkodziło konsumentom. To od przedsiębiorcy wymaga się udowodnienia, że nie jest wielbłądem i wykazania ekonomicznej efektywności jego działań!

Problem polega na tym, że takie podejście wypacza naturę przedsiębiorczości i konkurencji, która jest rynkowym procesem odkryć i dostosowania. Na tym właśnie polega wartość przedsiębiorcy, że jest gotów podejmować ryzyko i ponosić odpowiedzialność za swoje decyzje. Gdyby możliwe było techniczne uzasadnienie każdej trafnej decyzji przedsiębiorcy, to wtedy równie dobrze moglibyśmy przejść na centralne planowanie. A to, jak już mieliśmy się okazję przekonać, nie działa.

admin
Dodane przez admin Listopad 23, 2011 17:03
Napisz komentarz

komentarzy 6

  1. Agnieszka Listopad 24, 12:39

    Zwracam Twoją uwagę na ostatni akapit komentarza:
    „takie podejście wypacza naturę przedsiębiorczości i konkurencji, która jest rynkowym procesem odkryć i dostosowania. Na tym właśnie polega wartość przedsiębiorcy, że jest gotów podejmować ryzyko i ponosić odpowiedzialność za swoje decyzje”
    zgadzam się z nim w pełni i dlatego nie rozumiem pierwszej części komentarza. Bowiem o ile dobrze kojarzę tą decyzję to operatorzy zostali ukarani za dogadywanie się między sobą w sprawie własnych decyzji biznesowych, co jest niedopuszczalne pomiędzy konkurentami, bowiem jak napisałeś – sami podejmują ryzyko i sami ponoszą odpowiedzialność, bez konsultacji z konkurencją.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Mikołaj Barczentewicz Author Listopad 24, 14:09

      Ale dlaczego jest niedopuszczalne? Rozumiem, że może to być nielegalne, ale to jeszcze nie znaczy, że z ekonomicznego punktu widzenia dzieje się tu cokolwiek niepokojącego.

      Wbrew zapewnieniom niektórych ten przykład świetnie pokazuje, że nasze prawo antymonopolowe próbuje dostosować rzeczywiste rynki do tzw. modelu konkurencji doskonałej, co jest katastrofalnym nieporozumieniem. Ten model nie ma nic wspólnego z rzeczywistą konkurencją.

      Kiedy odrzucamy wspomniany model, nagle uderza nas konstatacja, że bardzo trudno jest uzasadnić dlaczego niby taka zmowa, jak tutaj zdaniem UOKiK miała miejsce, jest zjawiskiem negatywnym. Taka zmowa służy obniżeniu ryzyka i związanego z nim kosztów, a więc efektywnej alokacji zasobów.

      Co do dobrobytu konsumentów – nie można na to patrzyć tylko z perspektywy jednego potencjalnego produktu (DVB-H). Gdyby operatorzy mobilni zaangażowali się w kosztowną imprezę pt. telewizja mobilna, to środki na tę inwestycję nie mogłyby zostać spożytkowane na obniżanie cen połączeń, subsydiowanie zakupu telefonów komórkowych, czy inwestycje w infrastrukturę typu maszty. Pytanie, czy rzeczywiście to prawo powinni decydować zamiast rynku w jaki sposób najlepiej zaspokajać potrzeby konsumentów? W Europie DVB-H się nie przyjęło i prawdopodobne jest, że w Polsce byłyby to zmarnowane środki.

      Jaką rolę mogła pełnić ewentualna zmowa już pisałem w tekście. Jeśli jeden z operatorów by wszedł na rynek – i zdecydował się zamrozić tak duże środki w tę inwestycję – wtedy jego konkurenci nie musieliby się obawiać, że on wykorzysta te środki na konkurencję na podstawowym rynku (telefonii mobilnej) i jednocześnie ze względów wizerunkowych prawdopodobnie podążyliby w jego ślady. Cała ta inwestycja mogłaby się powieść lub nie.

      W ocenie operatorów mobilnych ta inwestycja była zbyt ryzykowna i optymalnym dla nich wynikiem tej gry była kooperacja. Zasadnicze pytanie jest jednak takie: czy taka decyzja powinna zostać pozostawiona przedsiębiorcy, czy też prawodawca/urzędnik mogą podjąć lepszą decyzję? Jeśli to drugie, to wracajmy do centralnego planowania.

  2. wormtamer Listopad 25, 11:06

    Ta argumentacja jest absurdalna Panie Mikołaju! Firmy mogą sobie inwestować lub nie inwestować jak chcą. A dogadywały się między sobą właśnie po to, żeby konkurent nie zrobił tego przed nimi. To jest najczystszy przykład zmowy. Kryzys pokazał, że prawo konkurencji i przepisy antykoncentracyjne są kluczowe dla zdrowego kapitalizmu. Powinny być zdecydowanie zaostrzone. Spodziewałem się na tej stronie podejścia, które będzie promować zdrową konkurencję na rynku, a dostaję 100 sposobów na to jak korporacje mają się wywinąć nadzorowi. Ba! Nawet z uzasadnieniem ideologicznym, a nie tylko prawnym.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Mikołaj Barczentewicz Author Listopad 25, 12:34

      Tekst ten reprezentuje wyłącznie moją opinię, nie jest to w żadnym wypadku oficjalne stanowisko „Antitrust in Poland”.

      Niestety mimo wysiłku nie widzę, gdzie w mojej argumentacji kryje się absurd. Ja zwyczajnie stoję na stanowisku, że nieefektywności „zmowy” tudzież „kartelu” nie można ocenić ex ante, a już na pewno nie jest tego w stanie zrobić prawodawca, urzędnik lub sędzia. Twierdzenie, że jest to możliwe to typowa Hayekowska „zgubna pycha rozumu” (przy czym nie twierdzę, że sam Hayek podzielał moją opinię na temat karteli).

  3. Ben Listopad 25, 22:32

    Imho decyzja UOKiK to przede wszystkim problem oceny antymonopolowej wymiany informacji między konkurentami. Zarzut, że UOKiK chce wchodzić w buty przedsiębiorców jest o tyle chybiony, że wszelka aktywność organu antymonopolowego jest formą wchodzenia w buty przedsiębiorców. W konsekwencji zarzut Pana Mikołaja to de facto zarzut przeciwko pryncypiom prawa antymonopolowego (i z tego powodu raczej nie ma sensu z nim polemizować). Wracając do meritum, case operatorów jest subtelniejszy niż pozostałe „tradycyjne” sprawy z art. 6 u.o.k.k., prowadzone przez UOKiK. Urząd dostrzegł, że wymiana informacji po rozstrzygnięciu przetargu była zbyt daleko idącą ingerencją w potencjalne przyszłe zachowania każdego z operatorów. Pan Mikołaj sam zauważył, że w tych warunkach optymalną strategią dla czwórki operatorów była kooperacja. Rolą UOKiK jest właśnie rozbicie kooperacji, zwłaszcza takiej, co do której istnieją dowody, że może prowadzić do skutków antykonkurencyjnych (czy to eksploatacyjnych, czy wykluczających). W tej optyce decyzja UOKiK jest klasycznym przykładem efektywnego zadziałania mechanizmu regulacyjnego nad rynkiem.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Mikołaj Barczentewicz Author Listopad 27, 12:33

      Zgadza się, że mój zarzut jest de facto zarzutem przeciwko pryncypiom prawa antymonopolowego – ale IMHO właśnie dlatego szczególnie warto o tym dyskutować.

Zobacz komentarze

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Wymagane pola oznaczone są*

Wydarzenia

No events found